Jak działają uzależnienia?

Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Cieszymy się szczęśliwym pożyciem małżeńskim i mamy satysfakcjonującą pracę. Wkrótce firma, w której jesteśmy zatrudnieni, zalicza gorszy okres. Następuje redukcja etatów i padamy jej ofiarą. Za namową kolegów chwytamy za flaszkę. „Odkrywamy” że działa na nas zbawiennie, koi skołatane nerwy. Nim się obejrzeliśmy, nie potrafimy zrezygnować z alkoholu. Przychodzimy do domu pijani, wybuchają awantury i cały nasz poukładany świat wywraca się do góry nogami. To klasyczny przykład uzależnienia. Czym ono jest i jak działa? Czy obejdzie się bez klinik odwykowych? Jakie przekonania w kontekście problematyki uzależnień są szkodliwe?

Jak rozumieć uzależnienie?

 Zacznijmy od zrozumienia istoty problemu. Uzależnienie, jeśli rozpatrywać je w kontekście medycznym oznacza biologiczny i psychiczny przymus zażywania substancji psychoaktywnych. Osoba chora jest przeświadczona o zbawiennych skutkach stosowania destrukcyjnych substancji. Narkoman, wstrzykując sobie określony narkotyk, liczy na złagodzenie bólu i uniknięcie negatywnych objawów towarzyszących mu przy odstawieniu. Podobnie rzecz ma się w przypadku lekomanii. Osoba uzależniona czuje psychiczną potrzebę zażywania określonych środków, które w domyśle mają złagodzić ból. Każdy człowiek borykający się z uzależnieniem jest niejako ofiarą swoich nałogów. Skuteczną formą pomocy nałogowcowi jest ośrodek odwykowy. To tam następuje żmudny proces leczenia ciała i duszy osoby chorej. Stawka jest ogromna. Jest nią ludzkie życie.

Mechanizm uzależnienia. Jak ono działa?

 Mając do czynienia z ludźmi uzależnionymi, najgorsze co możemy zrobić, to osądzać ich a’priori bez prób zrozumienia istoty problemu. Skupmy się w tym miejscu na rzeczy ważnej, a mianowicie na mechanizmie uzależnienia. Jak ono działa? Często o wpadnięciu w nałóg decyduje czysty przypadek, zrządzenie losu. Z biegiem czasu osoba chora zaczyna sobie racjonalizować zażywanie określonych substancji lub własnych, jakże destruktywnych zachowań. Czemu tak jest? Ofiary nałogu, co warto podkreślić, dostrzegają same korzyści z zażywania substancji psychoaktywnych. Narkotyki, alkohol lub tytoń łagodzą ból i stany depresyjne, także stres. Jednak po upływie niedługiego czasu owe specyfiki zaczynają przejmować całkowitą kontrolę nad człowiekiem. Bilans zysków i strat jest bezwzględny. Człowiek, tkwiąc po uszy w nałogu, zaczyna niszczyć siebie i innych przy okazji. W ten sposób zatraca wszystko to, co jest dla niego ważne. Cierpią na tym interakcje międzyludzkie, rozpadają się rodziny, kariera zawodowa rozsypuje się w proch i pył. Można pomóc takiej osobie, ale wymaga to od niej chęci i sporego zaangażowania. W kraju funkcjonuje wiele ośrodków terapii, z których pomocą nałogowiec może stanąć na nogi. Sposób działania uzależnienia jest uniwersalny, niezależnie od tego, czego dotyczy uzależnienie. O uzależnieniu mówimy wtedy, gdy osoba nim dotknięta mając pełną świadomość, że nałóg niszczy jej życie, nie potrafi zrezygnować ze środków psychoaktywnych lub pewnych zachowań.  Osoba silnie uzależniona od narkotyków, podobnie jak ludzie uzależnieni od innych substancji widzi siebie w krzywym zwierciadle. Nie dostrzega niszczącego wpływu na siebie i innych. Uważa się za ofiarę sytuacji lub innych ludzi. Często spotykany jest u chorych mechanizm wyparcia. Specjaliści w dziedzinie leczenia uzależnień wyróżniają trzy podstawowe mechanizmy tego stanu. Są to emocje, które kierują uzależnionym, myśli, które przejawia i optyka chorego. Ludzie uzależnieni od narkotyków wymagają pomocy w formie terapii dla narkomanów, najlepiej w ośrodku zamkniętym, z dala od pokus.

Szkodliwy zespół przekonań

Spotykając na ulicy alkoholika stojącego przed sklepem monopolowym lub narkomana na dworcu centralnym jesteśmy skłonni ferować krzywdzące opinie na ich temat. Wynika to z krzywdzącego paradygmatu, który wpędza ludzi wytykanych palcami w i tak głęboki ostracyzm społeczny. W opinii społecznej narkoman jest sam sobie winny, bo gdyby miał chęć zerwania z nałogiem, trafiłby na terapię zamkniętą dla narkomanów. Musimy wiedzieć, że tak to nie działa, a w problem uzależnienia wpaść może każdy z nas. Oto kilka najważniejszych opinii, które wykoślawiają rzeczywistość.

  • Odstawienie. W obiegu krąży krzywdzący mit o odstawieniu określonego specyfiku. Czy słyszałeś sugestie ludzi nieuzależnionych kierowane do nałogowców, że chcieć to móc? Gdyby to było takie proste, nie mówilibyśmy o uzależnieniu.
  • Objawy somatyczne. Spotkałeś się z opinią, w myśl której uzależnienie jest wtedy, gdy u nałogowca dochodzi do objawów fizycznych tuż po odstawieniu? Bzdura. Nie wszyscy uzależnieni odczuwają odstawienie w ten sam sposób. Ich organizmy nie muszą od razu się „buntować”.
  • Status społeczny. Czy tylko ludzie z marginesu społecznego wpadają w nałóg? Czy alkoholizm ogranicza się tylko do spożywania alkoholu z niższej półki cenowej? To krzywdząca opinia jednakowo dla osób uzależnionych, niezależnie od statusu majątkowego. Można zaręczyć, że w obrębie zamkniętych ośrodków psychoterapii spotkamy zarówno ludzi z niższym wykształceniem, jak i kierowników dużych firm.
  • Cykliczność. Podstawowym błędem w myśleniu o uzależnieniu jest nawiązanie do regularności zażywania substancji szkodliwych. W ogólnym pojęciu ten, kto zażywa alkohol codziennie, jest alkoholikiem, a osoba sporadycznie pijąca raz na tydzień to już nie. Jeśli taka sytuacja zdarza się co weekend, to niestety możemy już mówić o pewnej fazie uzależnienia.
  • Leczenie farmakologiczne. W społecznej świadomości istnieje przekonanie, że nałóg można wyleczyć za pomocą leków. Uzależnienie to nie tylko przypadłość fizyczna, ale przede wszystkim psychiczna. Nałogowców leczy się za pomocą psychoterapii, które w domyśle mają spowodować zmiany w myśleniu i praktykowanych nawykach. Leki są dodatkiem do procesu wyciągania ludzi z uzależnień, nie formą leczenia samą w sobie.